Znalazłam się w Pieniężnie po raz czwarty. I znów mogłam doświadczyć tego wspaniałego zjednoczenia, wyciszenia, rozśpiewania:)
Ale mnie teraz osobiście najbardziej poruszył sakrament pokuty... Bardzo długo się zbierałam, żeby pójść do spowiedzi. Dosłownie czułam, że szatan mnie trzyma w tej ławce i nie pozwala się ruszyć z miejsca. To było dla mnie właśnie chyba najtrudniejsze: wstać i podejść do spowiednika... Ale jakoś się przełamałam. I ta spowiedź była dla mnie naprawdę niesamowitym przeżyciem: to, że nie było konfesjonału, tylko siedziało się na zwykłych krzesłach... to, że ksiądz ze mną tak zwyczajnie rozmawiał i tak rozmawiając próbowaliśmy dojść do wniosków, jak te moje grzechy wyeliminować...
Dla mnie to jest właśnie najbardziej niezwykłe i jednocześnie wspaniałe że w Pieniężnie spowiedź to głównie dialog spowiednika z człowiekiem...
Hania z Gdyni
Na czuwania jeżdżę już od roku i muszę powiedzieć, że nic wspanialszego w życiu mi się nie zdarzyło jak to, że tą jedną noc spędzam właśnie w Pięnieżnie. Czuję się wtedy tak jakbym była bliżej Boga. Dzięki czuwaniom odkryłam w sobie jakąś przeogromną siłę, która na co dzień pozwala mi zmagać się z wszystkim co złe. Dlatego bardzo Wam dziękuję że jesteście i że
organizujecie czuwania. Serdeczne Bóg zapłać!
Uczestniczka
Jestem "stałym" gościem nocnych czuwań. Chcę podziękować Wam za to, że dajecie nam – młodym – możliwość spotkania z Panem troszkę w innym stylu. Czuwam już od dobrych ośmiu lat. Jednak podczas tego czasu pojawiło się pewne "zawieszenie" i na jakiś czas wypadłam z tego kręgu. Powróciłam dwa lata temu, dzięki moim przyjaciołom, którzy bardzo chcieli na nowo pokazać mi Kościół. Właśnie Kościół! To jest niesamowite, dzięki tym czuwaniom naprawdę czuję że to ma sens!!! W następstwie tego o wiele łatwiej jest mi modlić się w moim, jakże wspaniałym, Kościele parafialnym:)
Czuwaczka
Dla mnie czuwanie jest czymś naprawdę wyjątkowym. Dopiero tutaj poczułam, co to jest Kościół i wspólnota. Tutaj czuje się obecność Boga i sens wiary chrześcijańskiej. Uważam, że takie spotkania są dla nas – młodych ludzi naprawdę potrzebne. To właśnie one nie pozwalają nam zapomnieć o tym, co to jest i na czym polega prawdziwa miłość do Boga. Na co dzień nie czuje się, że Bóg jest wśród nas. Dlatego spotkania tego typu nie pozwalają nam zapomnieć o Nim i poczuć Jego obecność. Rozmowy na tematy wiary, miłości i nadziei pomagają nam lepiej kierować swoim życiem. Tutaj mamy okazję nie tylko do szczerej modlitwy, ale do prawdziwej, potrzebnej nam rozmowy i do przemyśleń na temat wiary i sensu naszego życia.
Młoda
Mam na imię Paweł, pochodzę z małej wioski na pograniczu Warmii i Mazur. Na czuwanie przyjeżdżam od roku z grupą z Reszla. Cieszę się, że mogę uczestniczyć w spotkaniu z moim Najlepszym Przyjacielem, którym jest Chrystus. Co daje mi czuwanie? Czuwanie daje mi radość, większą ufność Bogu. Jan Paweł II podkreślał, że trzeba zaufać Bożemu Miłosierdziu, którego ja potrzebuje – czyli człowiek, który chce żyć w zgodzie z Bogiem, a jednak mu się to nie udaje.
Wcześniej nie myślałem o czuwaniu, bo po co ja mam jeździć – czy mi nie wystarczy modlitwa w domu. Czy nie wystarczy odklepać pacierz rano i wieczorem? Iść w niedzielę na 12.00 do kościoła, bo mama karze, żeby sąsiedzi źle nie mówili? Koledzy mówili mi o Pieniężnie – jak tu jest dobrze. Do przyjazdu namówił mnie mój przyjaciel Paweł kleryk IV roku Wyższego Seminarium Duchownego w Olsztynie. Jestem mu za to wdzięczny z całego serca.
Dziękuję Wam Drodzy za przybliżenie drogi do mojego Najlepszego Przyjaciela, którym jest JEZUS.
Paweł
Mam na imię Agnieszka i przyjechałam z Lisek – małej miejscowości koło Bartoszyc. Na czuwaniu jestem po raz pierwszy. Pierwsze minuty po przybyciu tu na miejsce były dla mnie czymś bardzo strasznym, ponieważ nikogo nie znałam. Inni witali się, ściskali, a ja jak biedna sierotka nie wiedziałam co zrobić. Ludzie wokoło mnie byli jacyś dziwni. Wszystko zaczęło się później. Zawarłam nowe znajomości. Przystąpiłam do Spowiedzi i wtedy uświadomiłam sobie, po co tu właśnie przyjechałam – aby pogłębić swoją wiarę, pomodlić się za mojego chorego dziadka i przeżyć wspaniałe chwile. Dziękuję Wam wszystkim za to, co wlaliście do mojego serca i duszy.
Agnieszka
Odbywające się tyle lat czuwania są radosną przystanią, uśmiechem Pana Boga, są jak woda dla spragnionych, ukojeniem dla cierpiących. Potrafią wnieść radość, obudzić i odnowić siły, dać wiarę – wytrwanie. Zbudowały swój charakter, a ich zwolennicy, do których i ja od wielu lat należę, cieszą się na samą myśl, że jest takie miejsce – które pobudza do życia, daje nadzieję, wiarę i miłość. Czuwanie pomaga pokonać trudności – przekazuje moc słowem, śpiewem, tańcem, MODLITWĄ.
Czuwacz
Dla mnie czuwanie to jakby pojednanie z Bogiem. Gdy tu jestem czuję, że Bóg naprawdę jest, że jest częścią mnie i otaczającego mnie świata. Jest w każdym człowieku. Na co dzień nie postępuję jak powinnam: nałogi, kłótnie, złość. To rzeczy, które mnie prześladują, ale gdy tu jestem czuję, że nie musi tak być. Widzę jak zmieniają się ludzie po takich czuwaniach, widzę jak zmieniam się ja. To jest naprawdę potrzebne. Gdy tu jestem rozmyślam nad swoim życiem i wiem, że cokolwiek robię, to Bóg jest przy mnie, bez względu na to, że czasem Go ranię swym zachowaniem. Za to Go kocham i zawsze będę kochać.
Ruźka
Jeszcze przed chwilą nie wiedziałam jak odpowiedzieć na pytanie – czym są dla mnie czuwania, w sumie dalej nie wiem, ponieważ odpowiedź – odnowienie, odrodzenie, to zbyt mało powiedziane. To że są jak balsam na moją duszę, także nie oddaje w pełni tego co się dzieje w mojej duszy, sercu podczas każdej adoracji. Każda spowiedź podczas czuwań pozwala mi zagłębić się w moje problemy, słabości, znaleźć ich przyczyny, zmierzyć się z nimi. Tak jakbym przywoziła ze sobą garść błota, a tutaj ktoś za nie dawał mi największe skarby. Wyjeżdżam z czuwania jako jedna z najbogatszych ludzi na świecie. Wiele rzeczy w życiu żałuję – wyboru szkoły, stosunku do nauki, tak więc jeśliby ktoś zapytał mnie o te rzeczy, zabrakło by mi dnia, żeby je wszystkie wymienić, ale jeżeli ktoś zapytałby mnie, czego nie żałuję, moja odpowiedź byłaby naprawdę krótka – tego że w maju 1999 roku przyjechałam dość sceptycznie nastawiona na czuwanie. Dziękuję Wam za to, że dalej mogę tu przyjeżdżać.
Uczestniczka
Jestem już (a może dopiero) szósty raz na czuwaniu. Te czuwania odmieniły moje życie, moją wiarę. Tu w Pieniężnie po prostu przebudziłam się. Tak naprawdę zaczęłam wierzyć dopiero po pierwszym czuwaniu (miałam wtedy 16 – 17 lat). Do tego czasu chodziłam do kościoła, modliłam się itp. Ale w rzeczywistości nie wiedziałam co to wiara. Tu przekonałam się o tym, tu widząc tych wszystkich ludzi odradzających się, wierzących, kochających Boga i siebie nawzajem.
Gdy pierwszy raz znalazłam się na czuwaniu wszystko się waliło. Rodzice się rozchodzili, straciłam przyjaciółkę, musiałam zakończyć coś, co pokochałam i poświęciłam temu 7 lat. Po prostu było źle. A ja mimo silnego charakteru byłam przybita. Starałam się być oparciem dla mamy, siostry i brata. Ja i tak mimo wszystko najlepiej z tym wszystkim sobie radziłam. Przetrwać to wszystko pomógł mi Bóg, którego na szczęście na czuwaniach odnalazłam. Tu mogłam o wszystkim zapomnieć, czuję się tu szczęśliwa i bezpieczna. Nie wiem, co by się stało gdybym nie odnalazła w życiu Boga. Popadłam bym w depresję lub coś podobnego.
Cieszę się, że istnieją takie czuwania. Dziękuję Bogu za to co dla mnie zrobił, za to że mogę tu być i cieszyć się z innymi Jego obecnością. Mam nadzieję, że wielu ludziom pomagają te czuwania. Na nich człowiek może narodzić się na nowo.
Osiemnastolatka
Czym jest dla mnie czuwanie? – Jest ono dla mnie szansą na spełnienie myśli, marzenia, idei, która dręczyła moje sumienie od półtora roku. Tak bardzo pragnęłam odzyskania wiary, nadziei i prawdy o Bogu, o Jego nauczaniu, zasadach, które teraz stały się dla mnie wskazówką do tego, jak mam żyć, iść w zgodzie z Dekalogiem w dalsze życie. Czuwanie w Pieniężnie pozwoliło mi na pojednanie się z Bogiem i Kościołem.
Przyjechałam tutaj z niewielkim zapałem i entuzjazmem, można powiedzieć, że znalazłam się tutaj przez przypadek. Właśnie ten przepadek, zbieg okoliczności, to czuwanie pozwoliło mi na zrozumienie tego jakich błędów i grzechów dokonałam, tego całego zła i obłudy, w której żyłam, ale również pozwoliło mi na drugą szansę, której nie potrafiłam sobie dać
Myślę, że człowiek rozwija się poprzez doświadczenie jak uczestnictwo w dzisiejszym czuwaniu, które nauczyło mnie wielu wartości i prawd o sobie oraz o własnym postępowaniu. Myślę, że dzięki temu czuwaniu zdołam, dam radę i będę potrafiła kroczyć drogą Jezusa, iść za Jego słowem i nauką.
Mam nadzieję, że miłość do Jezusa wystarczy, bym mogła żyć w dobroci i szczerości, że żaden choć najgorszy i najbardziej bolesny moment mojego życia, mały kawałek niepowodzeń nie zdoła poróżnić mnie z moimi postanowieniami, z tym, że się nawróciłam i cały czas będę trwała w miłości do Pana. Dzisiejsze czuwanie zmieniło duży kawałek mojego życia; otworzyło mi oczy i serce na zło jakiego dokonałam. Dzięki temu, że tu jestem wiem, że Jezus Chrystus jest osobą, która pokazała mi, że potrafię kochać. Zrozumiałam to, iż nie muszę być „z góry skreślona”, spisana na straty i zapomnienie. Myślę, że dzięki temu czuwaniu „narodziło się” moje drugie „ja”, obudziła się we mnie ta lepsza strona zdolna do dobroci i miłości, czystego sumienia, obudziła się we mnie świadomość posiadania bardzo cennej rzeczy, otóż duszy, którą ofiaruję Jezusowi.
Zagubiona
CopyRight (c) Łukasz Herkt, Pieniężno 2006; - Wszelkie prawa zastrzeżone
admin: Mariusz Mielczarek SVD